Witam Was na moim blogu
- niegdyś - story-the-wanted.blogspot.com !
W archiwum znajdziecie opowiadanie o The Wanted (rozdziały 1-59).
Zapraszam do czytania i komentowania!
Claudia Xyz

sobota, 15 grudnia 2012

13


Walizki, walizeczki, plecaczki, torebeczki... cała sterta bagaży leżała koło drzwi i ciągle się powiększała. Cały dzień pakowaliśmy się. Wszyscy siedzieli w pokojach i byli zajęci sobą. Wieczorem pojechałam do centrum, bo musiałam kupić sobie kilka drobiazgów. Koło 22 poszłam spać, słyszałam jak jeszcze chłopaki zrzucali torby na dół i biegali po domu w poszukiwaniu ubrań.

Rano nie było czasu, by zjeść śniadanie. Punktualnie o 6 pod dom podjechały dwa auta. W jednym miały jechać niemalże same bagaże oraz Eric i kilka osób (organizatorzy). W drugim ja, Amy i chłopaki. W pół godziny załadowaliśmy się do aut. Pierwszy występ miał się odbyć w Birmingham na północny zachód od Londynu. Całe dwie godziny drogi do pokonania.
Dojechaliśmy w umówione miejsce.
-Zakładać to!- rzuciłam chłopakom identyfikatory. Udaliśmy się do garderoby. Ja i Eric siedzieliśmy na kanapie, a chłopaki przygotowywali się do występu.
-Ruszać tyłki! Zaraz przyjdą dzieciaki!- wrzasnęłam na chłopaków, którzy zamiast skupić się na szybkim ubieraniu i czesaniu, biegali z kamerką. Nim skończyłam to mówić do namiotu weszło około 10 dzieciaków. Była to akcja charytatywna, część pieniędzy ze sprzedaży biletów miała właśnie pójść na wyremontowanie oddziału szpitalnego, w którym przebywały owe dzieci. Na początku maluszki były nieco wystraszone.
-Zrobimy konkurs, hmm?- spojrzałam na dzieci. Wszystkie uśmiechnęły się.- Wiecie co zrobimy? - zebrałam je w krąg i wytłumaczyłam. Na całe nieszczęście ze wszystkich chłopaków tylko Max jeszcze się nie przebrał. Wręczyłam dzieciom po kilka truskawek.
-No to... start!- wrzasnęłam, a maluchy zaczęły rzucać w Max'a. Ten zaczął uciekać po całym pomieszczeniu. Wrzeszczał coś w stylu „dorwę was małe bestie”, ale szczerze powiedziawszy nie miał szans. Jedna z dziewczynek nie trafiła w niego ani razu. Spojrzałam na jej smutną twarzyczkę, obracała w małych paluszkach ostatnią truskawkę.
-Max! Stań tu!- wskazałam mu środek pokoju. - chłopak z plamami na koszulce stanął w wyznaczonym miejscu.
-Rzucaj.- pchnęłam dziewczynkę do przodu. Ta zamachnęła się i... owoc rozbryzgł się na twarzy Max'a. Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem. To była piękna chwila, oj tak. W końcu wszyscy się pozbierali i udaliśmy się pod scenę. Chłopaki coś tam sobie podśpiewywali. W końcu wybiegli na scenę i się zaczęło. Rozległ się pisk dziewczyn, gdy tylko chłopcy pojawili się na scenie. Godzinny koncert minął jak 5 minut. Chłopaki od razu poszli do garderoby, by czegoś się napić.
-Za 10 minut spotykamy się przy bramkach! - Eric powiedział do spragnionych chłopaków, a mnie pociągnął w stronę bramek. Było tam mnóstwo fanek, które się przepychały. Chłopcy zaraz się pojawili i zaczął się szał autografów i pstrykania fotek. Wszystko to trwało jakieś 1,5 godziny.
Pędem pojechaliśmy na pobliskie lotnisko skąd mieliśmy lecieć do NY.
-A gdzie nasz lot?- Jay spoglądał na tablicę informacyjną.
-Odwołany?- Tom zaczął panikować.
-No co stoicie jak słupy? Bierzcie bagaże i do samolotu!- krzyknęłam do chłopaków. Wszyscy poszli za mną.
-Prywatny lot?- spojrzeli na mnie.
-Siadać i nie gadać! - wskazałam im schody do samolotu. Nie był to potężny Boeing, ale nie należał też do najmniejszych samolotów. Przed nami była naprawdę długa podróż.

Po mojej prawej stronie siedział Tom a po lewej Max. W tym doborowym towarzystwie miałam spędzić jakieś 9 godzin. Przede mną siedział Eric i reszta organizatorów, a za nami w odpowiedniej kolejności Nathan, Siva, Amy. Tak, Jay usadowił się na pojedynczym miejscu koło okna.
-No dajesz!- Tom i Max grali w... statki. O tak, nie ma to jak powrót do kartki i długopisu, i zabójczej gry w statki.
-4B!- Max spojrzał na kolegę miną pokerzysty.
-Pudło. Ołł jeah! - Tom wygrywał. Przeciągnęłam się i zerknęłam na kartkę Max'a. Na palcach pokazałam bratu kolejne pole do zgarnięcia. -6D!
-Chole.a no! Został ci ostatni statek, fu.k!- mulat zdenerwował się.-7I.- ze zrezygnowaniem w głosie podał kolejne pole.
-Wybacz skarbie, ale pudło. - Tom czekał aż dam mu kolejną podpowiedź. Tym razem sięgnęłam po gazetę, która leżała na stoliku Max'a.-8J!
-Trafiony, zatopiony.- Tom zaczął wymachiwać entuzjastycznie rękami i śpiewać I am the champion.-Muuuła!- brat puścił mi całusa.
-Ej, kantowaliście!- chłopak zorientował się.
-Ja nawet z wami nie grałam.- uniosłam ręce w obronie. Potem oglądaliśmy Epokę Lodowcową.
Wreszcie dotarliśmy do celu. Od razu urzekł nas urok tego potężnego miasta. Pojechaliśmy do hotelu, by zregenerować siły.
-Oto karty do Państwa pokoi, na każdej jest napisana liczba osób w pokoju, podzielą się Państwo wedle swojego życzenia. W razie jakichkolwiek pytań lub chcieli by Państwo korzystać z kuchni proszę dzwonić pod numery znajdujące się obok telefonu w każdym pokoju. O 20 zapraszam na kolację.- przemiła recepcjonistka rozdała nam karty i wszystko szczegółowo wyjaśniła. Skierowaliśmy się do wind.
-To dla was trójki.- wręczyłam Eric'owi i reszcie organizatorom dwie karty. Wiedziałam, że z nimi nie będzie kłopotu. -Oczywiście dla was dwójka.- kolejną kartę dałam Sivi'e i Amy- tylko bez wygłupów tam!- krzyknęłam za nimi.- Dobra mam trójkę i dwójkę.- uśmiechnęłam się do chłopaków.
-Losowanie do dwójki.- Jay wyciągnął z kieszeni kawałki połamanej słomki.-Osoby z najdłuższą i najkrótszą częścią idą do dwójki, a reszta do trójki. W napięciu losowaliśmy resztki słomki. Moja wydawała się... hmmm jak na pojedynczy kawałek była mała, ale wraz z kolejnymi stawała się... co raz mniejsza. Tak, już wiedziałam, że mam najkrótszy kawałek.
-Kto ma najkrótszy?- Max zaczął przyglądać się na wszystkie wylosowane części. Swój kawałek schowałam za plecami. Nastała cisza.-No co, śpię sam?- Max spojrzał na nas wszystkich.
-Bierz te choler.e bagaże i idziemy.- rzuciłam w niego kartą. Miałam cichą nadzieję, że będę z Tom'em albo Nathem, no dobra, Jay też mógł być, ale nie Max! Wróg numer jeden, uh!
Winda nie ubłagalnie wlekła się na 14 piętro. Max zerkał na mnie, a ja udawałam, że tego nie widzę. Weszliśmy do pokoju. Usłyszałam jak z momentem, gdy do odpowiedniej wtyczki włożyłam kartę, w łazience zaczęła podgrzewać się podłoga.
-Co to ku.wa jest?! A gdzie reszta łóżka?- Max wrzasnął.
-Co jest?- zajrzałam mu przez ramię do pokoju. Moim oczom ukazało się łóżko, jedno. No fakt, było dwuosobowe, ale nie było tak duże, by moglibyśmy się „luźno” na nim położyć.
-Idę prosić o zmianę pokoju.- Max z trzaskiem drzwi opuścił pomieszczenie. Mi też nie uśmiechało się spanie z nim, w jednym łóżku. Po kilku minutach przyszedł Max. Okazało się, że nie ma możliwości zmiany pokoju, ponieważ wszystkie są zarezerwowane. Nie zdziwiłam się tym, ale cóż... niby to tylko dwie noce. Musieliśmy się jakoś dogadać. Nim się nieco rozpakowaliśmy musieliśmy schodzić na kolację. Wszyscy już siedzieli przy stole i zajadali się pysznościami.
-I jak tam, gołąbeczki moje, gruchaweczki?!- Tom spojrzał na mnie i na Max'a.
-Pożałujesz tego.- Max powiedział przez zęby usadawiając się koło mojego brata.
-Jeszcze powiesz: jego słowa były początkiem naszej wielkiej miłości.-Tom wyszczerzył się do mnie.
-Chyba końcem twojego niewyparzonego języka i wybujałej wyobraźni.- kopnęłam bruneta pod stołem. Po kolacji wszyscy rozeszliśmy się do swoich pokoi. Byliśmy naprawdę zmęczeni, więc nikt już nie miał siły na dalsze wygłupy i popisy.
-Ty śpisz tu, a ja tu i ani mi się waż przekroczyć tej granicy!- wskazałam chłopakowi linię na środku łóżka.- Hmmm, gdyby tak tutaj to lustro, między te materace...-spojrzałam na potężne lustro na ścianie. Nasze łoże to były dwa materace pomiędzy, które można byłoby włożyć to lustro.
-Dobra, dobra, rozumiem.- Max stał owinięty ręcznikiem w pasie. Musiało to zabawnie wyglądać, gdy tak odprawialiśmy modły nad głupim łóżkiem. W końcu zgasiliśmy światło i każdy, na swojej połówce, zasnął.

Budziki w naszych telefonach zaczęły wygrywać melodyjki. Otworzyłam oczy i... Okazało się, że leżę z głową na torsie chłopaka, on zaś obejmował mnie swym ramieniem. Przez chwilę leżałam tak, aż w końcu dostałam olśnienia. Zerwałam się na równe nogi. On jeszcze spał.
-Wstawaj, leniu! -rzuciłam w niego poduszką. Jak gdyby nigdy nic poszłam do łazienki. Starałam się jak najszybciej ogarnąć, by ten nie stał zaraz mi pod drzwiami i na mnie narzekał. Po kilkunastu minutach zeszliśmy na śniadanie.
-Ostra jazda była?- Tom nie odpuszczał.-Bez trzymanki, aż tak?!- dalej żartował chociaż nasze miny wcale nie ukazywały tego, że spędziliśmy... upojną noc, tak, tak to nazwijmy.
-No hej Nath, cześć Jay!- powiedziałam głośno, by Thomas zrozumiał, że jestem od teraz na niego śmiertelnie obrażona. Po szybkim posiłku pojechaliśmy do radia. Tam chłopaki wzięli udział w porannej audycji. Oczywiście nie odbyło się bez wygłupów chłopaków, ale to raczej nadawało charakter tej grupie. Skoczyliśmy na obiad do knajpki i od razu pojechaliśmy na wywiad dla jednej z telewizji. Na koniec dnia zagrali koncert na gali rozdania nagród dla aktorów, reżyserów i scenarzystów. Na kilka godzin zawitaliśmy na after party. Dopiero koło 24 wróciliśmy do hotelu. Jeszcze jedna, ostatnia noc z moim wrogiem w łóżku. To był bardzo pocieszający fakt.

12 komentarzy:

  1. ulalala, oni tak słodko z Maxem się nie lubią. ^^
    wspaniałyy rozdział, nn proszę. C:
    weeny. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. uuuu..... Max i Claudia w jednym łóżku
    ahhhh.... jaki poranek *o*

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż mi rumieńce wyskoczyły jak przeczytałam o poranku Maksa i Claudii;3
    A powiedzenie:"kto się lubi ten się czubi" i w ich wypadku sprawdza się w stu procentach:D
    Już nie mogę się doczekać rozdziału o ostatniej nocy Claudii razem z Maksiem w łóżku;3
    Także do następnego;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Siemka . Zapewne nie rozpoznajesz nicku , ani linku , ktory zaraz Ci podeśle , ale musiałam go zmienić ; ) http://you-world-my-world-own-world.blogspot.com/ to jest nowy link do tego bloga : you-perfect-to-me.blogspot.com ♥ zapraszam na nowy rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Dajesz dalej!!! Zajebisty rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. hehe
    bardzo fajny rozdział
    brak słów żeby to zacne dzieło milordzie opisać :)
    czekam z niecierpliwością na nexta
    weeenyyy zycze =D

    OdpowiedzUsuń
  7. trrruskaweczki ^^;D
    hahaha xd wbiegli na scenę ;D
    i od razu widze wanted wednesday jak oni na początku każdego odcinka lecą z krzykiem ououououououou xD
    coś czuję, że ostatnia noc Maxa i C. bd gorąca ^^ ;D
    nn! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. yay jak swietnie *,* ona bedzie z Maxem, pasuja do siebie ^^ czekam na next xd

    OdpowiedzUsuń
  9. super rozdział :*** czekam na next :) szybciej dodawaj no :) to z Maxem i pokojem to niezłe heh

    OdpowiedzUsuń
  10. przepraszam ze tak nieregularnie komentuje ;<
    nie zawsze mam czas, a niekiedy zapominam
    wybaczysz?
    rozdział wspaniały ;)
    dawaj szybko kolejny ;d

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jest GENIALNY :3 Zresztą jak cały blog. ;)
    Wejdziesz na mój blog z opowiadaniami o Nathanie z The Wanted? :) Dopiero zaczynam,więc są dopiero bohaterowie ^.^
    http://storynathansykes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. haha Max ;D
    genialne po prostu!
    brak mi słów.. mówisz mi, że mam talent, ale jak widzę Twój to płaczę, bo wiem, że Ci nigdy nie dorównam ;<
    boski x1000000
    pisz szybko nowy!
    weny ;))

    OdpowiedzUsuń